‚ Pomarańczowi ‚ coraz wyżej – Mateusz 3 , Krzysiek 5 na Dolnym Śląsku !

Drugi weekend majowy stanął pod znakiem kolejnej edycji Grand Prix Amatorów. Tym razem ‚Rajdy dla Frajdy’ zagościły do województwa Dolnośląskiego, w okolice malowniczego Wałbrzycha. Profil trasy tego etapu jednoznacznie wskazywał, że dziś o najlepsze miejsca powalczą ‚górale’. 117 km i 1730 metrów w pionie , w tym 3 strome podjazdy jeden po drugim, a wszystko zakończone kilkusetmetrową ścianką z kostki brukowej. Nasz klub reprezentowali Mateusz , Krzysiek , którym towarzyszył stały bywalec frajdowych szos – Sylwek. Chłopaki jechali bez konkretnych celów czy założeń. Jak to zawsze bywa na wyścigach, sytuacja jest dynamiczna i zmienia się co chwilę.

Pierwsze 65 km było pofałdowane, ale z tendencją w dół. Tempo było bardzo duże, było kilka prób odjazdu ale skutecznie kasowanych przez niezmordowanego Dawida Kozę. Trzymaliśmy się w grupie, na pierwszym podjeździe Mateusz ruszył a za nim skoczyli najmocniejsi w stawce , więc dociagnąłem do nich i pojechaliśmy we 4. Jednak po zjeździe doszła nas druga grupka, drugi podjazd jechaliśmy w 11 osobowym peletoniku. Jednak trzeci schodkowany długi podjazd robił swoje. Przed szczytem najpierw odjechała dwójka faworytów – próbowałem ich dojść, jednak trochę mi zabrakło. ‚Zawiesiłem’ się między prowadzącą dwójką a strzępami z grupki. Na 15 km przed metą doszła mnie 5 osobowa grupa, w której był też Mateusz. Wiedziałem wtedy że jest szansa na dobry wynik, jakby nie patrzeć nas było dwóch. Wiedziałem że Na finałowej ściance Mateusz będzie mocny, nie pomyliłem się. 

Mówi piąty na mecie Krzysiek. Kapitalną końcówkę pokazał dziś Mateusz

Przede wszystkim podziękuję chłopakom Sylwkowi i Krzyskowi ze w oststniej chwili mnie namowili i zabrali na ten wyścig. Znalismy profil trasy i wiedzieliśmy ze po 60 km czekaja nas podjazdy które napewno zrobią selekcję .Widziałem ze Krzysiek jest dzis mocny na podjazdach i na kazdym odjezda z naszej kilkuosobowej osobowej grupy, więc zagraliśmy najpierw na jego  odjazd, jednak niebezpieczne, kręte i śliskie zjazdy powodowały ze wszystko sie zjechało. Na ostatnich 10 km czułem sie świetnie, wiec nastawilem sie na atak na finałowej ściance, wiedziałem że jestem z całej grupki najlżejszy, bolało nieziemsko, to było moze 300-400 metrów miejscami było 12-14 procent i jeszcze ta kostka.. Ale udalo sie wygrac z grupy ,i zajać 3 miejsce .Łukasz i Dawid , dwójka która dziś odjechala byla poza zasiegiem. Super impreza, organizacja jak zawsze na fajnym poziomie, już z niecierpliwością czekam na edycje Małopolską .

Mówi trzeci zawodnik Dolnośląskiej edycji Grand Prix. Brawo dla chłopaków. Dobry występ zaliczył też Sylwek , zajmując 26 miejsce.

Dodaj komentarz