Peleton pędził w ogniu – czyli weekendowe ściganie !

Był ogień, były ucieczki, było spawanie. Był Maraton, była walka ze sobą. W ten weekend nasi kolarze kręcili na różnych dystansach, ale najważniejsze że z dobrymi rezultatami. W sobotę Krzysiek i Sylwek Żebro wybrali się do Dąbrowy Tarnowskiej na Tour De Powiśle. Wyścig na dystansie 50 km przebiegał w szalonym tempie

od początku grupa z Krakowa szarpała , naciągała peleton. Po 20 km w głównej grupie zostało nas 14. Na 25 km Krakowianie puścili swojego lidera w odjazd i kontrolowali całą grupę do końca wyścigu. Kasowali każda próbę ataku. Na sprinterskim finiszu udało się wejść do pierwszej 10 i to mnie cieszy. 

powiedział Krzysiek . Sylwek dojechal na metę jako 14, dwie minuty za Krzyśkiem

do 20 km jechałem w pierwszej grupie starałem się jak najwięcej pomóż Krzyśkowi w utrzymaniu się. Po 20 km po kolejnym skoku puściłem koło, tempo było naprawdę mocne. Dojechałem w drugiej grupie i jestem bardzo zadowolony. 

W tym samym czasie w sąsiednim województwie swój start zaczynali pierwsi  zawodnicy w Mszańskim Maratonie. Janusz Cepcer wystartował na dystansie 400 km, Robert i Krzysiek Tatar na 300 km. Janusz dojechał w limicie czasowym, Krzysiek z powodu kontuzji zakończył maraton na 200 kilometrze. Robert przyjechał z 6 czasem co jest świetnym wynikiem !. W Niedzielny poranek do Mszany dojechali Paweł Mamcarczyk , Boguś Porzuczek, Krzysiek Żebro i Andrzej Piątkowski by powalczyć na dystansie 100 km. Trójka Paweł, Krzysiek, Boguś zameldowała się w pierwszej 10 !. Jednak jak mówi Paweł mały niedosyt pozostał.

Troche źle pojechaliśmy taktycznie. Ja zrobiłem selekcję na początku. Na 10 kilometrze poszedłem na podjeździe za uciekinierem. Chłopaki nie wytrzymali tego tempa. Jak się okazało utrzymałem się z nim do 30 kilometra, był bardzo mocny. Później jechałem sam do 60 km gdzie był checkpoint. Tam poczekałem chwilę na chłopaków i do mety pojechaliśmy razem. Zabrakło nam 4-5 minut do podium. W tym roku poziom był bardzo wysoki.

Wtóruje mu Boguś,

to było bardzo mocne tempo, gdy Paweł pociągnął do przodu i zostaliśmy na kilkadziesiąt kilometrów razem z Krzyśkiem, jechaliśmy we dwójkę wszystko co było w nogach, by stracić jak najmniej. Jednak, by liczyć się w walce o podium , potrzeba przynajmniej grupy 4 zawodników. Trójką już ciężko walczyć o najwyższe cele.

Pawel zakonczyl zmagania na 7 miejscu, a Krzysiek z Bogusiem na 8. Andrzej zjawił się na mecie po niecałych 3,5 h. Co dało mu miejsce w środku stawki. Reasumując, cały weekend na duży +. 6 razy nasi zwodnicy meldowali się w Top 10. Z drugiej strony wiemy że jeszcze dużo pracy przed nami, konkurencja nie śpi.

2 myśli na temat “Peleton pędził w ogniu – czyli weekendowe ściganie !

Dodaj komentarz